Grzegorz to pomysłodawca salonu masażu Lanna Thai.

Zakochałem się w Tajlandii i sztuce masażu tajskiego od pierwszego wejrzenia. Poznając bogatą kulturę i dziedzictwo rejonów Azji Południowo-Wschodniej poszukiwałem kompetentnych, rdzennych mieszkańców, którzy pomogliby mi zrozumieć kulturę i mentalność tych obszarów. Wtedy spotkałem Amm – dziś moją żonę, z którą wspólnie prowadzimy salon masażu Lanna Thai i wychowujemy trójkę naszych radosnych chłopców. Z zamiłowania jestem podróżnikiem i płetwonurkiem. Tajlandię i masaż tajski poznawałem w czasach kiedy Niebiańska Plaża z filmu The Beach, należąca do wysp Phi-Phi, była jeszcze nieodkryta przez Hollywood i prawie nietknięta przez turystów. Z wykształcenia jestem rolnikiem, absolwentem SGGW wydziału zootechnicznego w Warszawie. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych wyjechałem z Polski i odkryłem moją kolejną pasję – rzemiosło.

Pomysł podzielenia się ze światem talentem i umiejętnościami Amm i otwarcia salonu masażu tajskiego powstał po naszym przyjeździe do Polski. Od 2018 roku krok po kroku realizujemy nasze przedsięwzięcie, dzięki czemu wszyscy, którzy w zabieganej rzeczywistości potrzebują odnowy, mogą ją znaleźć w progach Lanna Thai.


Amm - tak przyjaciele i rodzina nazywają Kanungnid. To ona jest sercem i duszą naszego salonu.

Urodziłam się w wiosce Kok Jang w dystrykcie Tabsadet, ówczesnej prowincji Prachinburi, dzisiejszej Sa Kaeo w Tajlandii.

Moja rodzinna wioska leży zaledwie 4 km. od granicy z Kambodżą, około 70 km na północ od największego przejścia granicznego Araniaphratet/ Poipet. Tereny te zostały zasiedlone dopiero na przełomie lat 70/80 ubiegłego wieku. Dzięki temu zachowały się tam tradycyjne formy medycyny, do której należy także masaż tajski. Zupełnie naturalnie mój kontakt z tym przekazem i nauka masażu rozpoczęły się już we wczesnym dzieciństwie.

Uważam, że umiejętności zdobyte dzięki znajomości tradycyjnego masażu tajskiego były pomocne w moim procesie dążenia do osiągnięcia praktyki zawodowej jak i późniejszej pracy. Tradycyjny masaż tajski to nie tylko technika leczenia. Wykonując tę sztukę niezbędna jest empatia, systematyka, cierpliwość jak i znajomość ludzi i to nie tylko na poziomie ich ciała.

Ukończyłam studia licencjackie na uniwersytecie Burapha w Chonburi na wydziale biznesu i turystyki ze specjalizacją: marketing. Po ukończeniu studiów pracowałam na stanowisku asystenta rekrutacji w największej tajskiej firmie petrochemicznej PTT. Moja kariera zawodowa rozwijała się bez większych przeszkód, pochłaniając bardzo dużo czasu. To jednak nie był mój świat, praca w wielkiej korporacji, kariera i pieniądze nie dawały mi satysfakcji. Wróciłam do rodzinnej wioski i skupiłam się na skromnym i szczęśliwym życiu. Wtedy odwiedził mnie przyjaciel z Europy, dziś mój mąż, z którym żyję w Polsce.

Przeprowadzając się do Polski, zdecydowałam się potwierdzić moje kompetencje w zakresie masażu w jednej z najlepszych szkół tradycyjnego masazu tajskiego. Dzięki temu zdobyłam uprawnienia do prowadzenia praktyki terapii TMT zgodnie z wytycznymi tajskiego ministerstwa zdrowia i ministerstwa edukacji.

TMT jest sztuką, która nieustannie się rozwija i integruje nowe elementy i style. Dlatego też jest to dla mnie proces nieustannej dalszej edukacji.